nie stój nad kwiatem z konewką i batem, to na nic
Dni mijają. Obrona coraz bliżej. Dzisiaj zaczęłam się do niej uczyć. Postawiłam sobie jakąś taką granicę, cezurę, punkt osobliwy. Jest świat "do obrony" i to wszystko, co zrobię "po obronie". Blog jest w tej drugiej części. Tak samo wypróbowywanie nowych przepisów kulinarnych, łażenie po Poznaniu i szukanie pracy etc.
Wiem, że tylko pechowcy się nie bronią. Ale ja wolę zadbać o mój brak pecha po prostu dobrze się przygotowując :)
A i tak może mnie zagiąć jakieś pytanie.
Aha i ja chciałam złożyć petycję. Czy ta ranka pod panną S. mogłaby się wreszcie zagoić? Czy ona też odkłada to na "po obronie"?









