17 września 2005, 17:52 - sobota
wrzesień 2005strona główna
i jakoś płynie to życie
...leniwie trochę, bo w końcu jeszcze wakacje. Po powrocie z Grecji miałam czas na spotkania ze znajomymi, jeszcze wyjazd z RG, na koncerty i do Buska. I potem do Warszawy. Pięknie było, pogoda z reguły dopisywała, a konińska pizza była jak zawsze świetna. Doskonale wspominam też spotkanie u Anny, plotki i rozmowy poważniejsze, okraszone przepysznym plackiem. I z Darką się spotkałam, gawędząc na balkonie, i Maua wpadła. Fajnie.

Teraz siedzę w domu, wyżywam się kulinarnie, a to pieczone pierożki, a to zapiekanki, a to śliwkowe ciasta. I dobrze, lubię to bardzo. B.A. dostał pracę, więc wreszcie jestem 8h sama w domu, mogę planować sobie zajęcia ze spokojem, nikt nie marudzi nad uchem. Chociaż z tym planowaniem, to tak nie zawsze wychodzi, kiedy budzę się przed południem :)

   Komentarze: 0
   Dodaj komentarz: