15 stycznia 2008, 00:29 - wtorek
styczeń 2008strona główna
kobiety
Dzisiejsza notka jest wyraźnie sprowokowana wieczorem, który właśnie spędziłam w towarzystwie Miłej. Spotkałyśmy się w założeniu na jakieś 2h, dwa piwa i kilka aktualnych plotek.

Kim jest Miła? Zagadką. Osobą, która odwiedzała mnie gdy leżałam w szpitalu, zarówno na gastrologii, jak i na chirurgii, już po operacji. Dziewczyną, która była u mnie co najmniej dwa razy w tygodniu, zawsze przynosząc ze sobą uśmiech i pocieszenie, a także miłe głupotki w stylu Bravo Girl oraz długopisu z zielonym futerkiem. Kobietą, która będąc u mnie w odwiedzinach, na hasło: „Masz piękne kolczyki" - zdjęła je z uszu i stwierdziła: „Są zielone i na pewno Tobie będzie w nich bardziej do twarzy, podobają Ci się - weź."

Tę notkę piszę w zielonych kolczykach od Miłej.

Nie jest łatwo ubrać w słowa przeżycia po trzech dużych piwach i dwóch małych. Spędziłyśmy dzisiaj przemiły wieczór, sącząc piwo w Kultowej i zaprawiając się totalnie w Proletaryacie. Od 18:30 do 22:30. Nie udały się nam ograniczenia czasowe, okazało się, że zarówno ja jak i ona mamy zdecydowaną potrzebę pogadania, zarówno o błahostkach, plotkach, jak i o rzeczach poważnych, dotykających nas do głębi.

Miła nie jest moją przyjaciółką w klasycznym tego słowa znaczeniu. Nie do niej wysyłam płaczliwe sms'y kiedy jest źle. Dzisiejsze spotkanie było naszym pierwszym wspólnym po trzech latach znajomości. Nie wymieniamy się ciuchami i nie chodzimy razem na zakupy. A jednak czuję więź...

Bo Ona jest Kobietą przez duże K. Taką samą, jaką czuję się ja. Niezależną, znającą własną wartość, mającą własne plany i marzenia. Kobietą, która nie boi się narazić na negatywne opinie w momencie, w którym wybiera własne szczęście. Która została wychowana z miłością, ale nie bezkrytycznie. Nieźle :)

Tak wiele mamy wspólnego, tak wiele możemy sobie dać, a tak rzadko się widzimy. To moje przekleństwo, że najbliższe mi kobiety, bądź te, które chciałabym poznać bliżej, wyjeżdżają.

Tu na miejscu zostały mi dwie. Wyjeżdżają albo wyjechały dwie pozostałe. Każda z nich ukształtowała jakąś część mnie. Agnieszka, Anna, Dorota i Małgorzata. I są te nowe. Te, które obdarzam nadzieją, zaufaniem i miłością. Moje bratowe.

Kobiety górą, nie ma co :)

   Komentarze: 4
1.
mila   e-mail
» 2008-01-15 14:40 » ---.icpnet.pl
tej normalnie
nie wzruszaj mnie jak ja sie musze intelektualnie mobilizowac
:)
 top
2.
kot
» 2008-01-18 01:58 » ---.ntlworld.ie
komentarz mi zzarlo. no pudlo okropne no.to staram sie odtworzyc:
nadrabiam zaleglosci blogowe, chociaz powieki na zapalkach moge juz wieszac. to urzadzenie gwiazdkowe wyglada naprawde imponujaco - jak to sie obsluguje? nie mozna znalezc dla tych drazkow jakiegos innego, ciekawszego zastosowania? ;)
ale nie - trzym sie i cwicz dzielnie. ja tez bede. musze sie na silownie zapisac. juz sobie wlasnie w tym celu dwa wdzianka skompletowalam. nike rulez. i nie tylko o nagrode literacka chodzi.

a kobiety - jasne ze gora! mila - dzieki za zaopiekowanie sie ruda w szpitalu:) ja niestety nie moglam...

a teraz a spij koteczku....
 top
3.
Aleksandra   e-mail  www  gg
» 2008-01-18 11:59 » ---.icpnet.pl
Obsługuje się jak rowerek bez siedzenia - ruchy eliptyczne nóg, ale do tego jeszcze trzymasz łapki na kijkach i one też Ci się naprzemiennie poruszają zapewniając trening mięśni rąk.

A i na tych drążkach jeszcze wieszasz pranie.
 top
4.
@klaudia@
» 2008-11-21 14:40 » ---.eranet.pl
fajowo dzis ekstrymalny wieczor czarodziejek hihihihi!!!!! nie wiem co mam pisac
 top
   Dodaj komentarz: