15 kwietnia 2007, 21:46 - niedziela
kwiecień 2007strona główna
eeee, temat obojętny i tak będzie szał ciał i myśli rozbiegane

Jak łatwo zauważyć, jest już po świętach, więc o świątecznych porządkach i żarełku nie ma już co pisać. Albo chociaż dwa słowa - uwielbiam szykować świąteczne potrawy. Cholera, wyszły cztery słowa, whatever, mogę sie rozpisać. Babka drożdżowa wyszła idealna, sernik jak zawsze kremowy, wędliny w galarecie zostały pożarte, a wina poszły hektolitry. Jak świętować, to świętować, tym bardziej, że to już ostatnie takie święta. Dlaczegóż? Poniewóż cała nasza trójka w tym roku opuszcza dom rodzinny. Ja sierpień, jeden brat ślubuje we wrześniu, drugi w grudniu. Brat A. dodatkowo wyprowadził się wczoraj :D Nie powiem, zebym była okrutnie tym faktem zmartwiona, ponieważ ostatnimi czasy bardzo działał wszystkim na nerwy. No ale w końcu jest najbiedniejszym człowiekiem na świecie, nic mu w życiu nie wychodzi, a możliwość wynajmu mieszkania jedynie za opłaty to nie dar prosto z nieba, a ruina którą trzeba się zaopiekować. Wszystko wiem :D Sama z pocałowaniem ręki wzięłabym to mieszkanie, no ale cóż. Brata A. serdecznie więc żegnamy i zapraszamy na uroczystości rodzinne.

No dobra, tym sposobem rozprawiłam się z sytuacją rodzinną, a przede mną jeszcze kilka spraw do zanotowania...

Operacja została odroczona na czas nieokreślony, z racji tej, że ja i panna S. doskonale się dogadujemy (drobne sprzeczki są nieważne), a długie odciążenie jelita jest bardzo wskazane. A ja się cieszę, bo mogę jeść, pić, nic mnie nie boli i mam czas na pracowite spędzenie tego roku (khem, khem). Decyzja zapadła w piątek, co świętowałam z Anną przy kawie, a potem jeszcze z Tomaszem przy całkiem niezłym kawałku mięcha - kocham te kaloryczne kolacje jedzone na mieście w środku nocy.

Wcześniej jeszcze, bo w środę, zaciągnęłam Mauą do Mexicana, gdzie jej starczy wiek opijałyśmy Margeritą. Ludzie - częściej świętujcie urodziny, ja chętnie wypiję Wasze truskawkowe zdrowie!!!

Co by tu dalej napisać - w kwestii magisterskiej na moment przełamałam stagnację, ponieważ udało mi się dzisiaj poanalizować geny, a jutro zamierzam robić to jeszcze dalej i dalej i coraz bardziej intensywnie. Dolina magisterska oczywiście ciągle mnie dręczy, ale dziś wyjątkowo tryskam optymizmem i wierzę, że mi się uda to napisać do końca mojego życia. Oczywiście, jeżeli oduczę się układać co chwilę pasjansa, czy oderwę od każdej lektury, która zdradziecko wpada mi w ręce. No ja naprawdę nie rozumiem skąd to się bierze :)

Aaaa, trzeba iść spać, jutro zamierzam wstać o nieprzyzwoitej porze, bo od rana pracuje mi się zdecydowane najlepiej. I obiecuję, że przed spaniem przeczytam tylko jeden rozdział Clarksona.

 

 

   Komentarze: 5
1.
Maua
» 2007-04-16 18:18 » ---.neoplus.adsl.tpnet.pl
Terefere!
Zawsze można by opić jeszcze ymenyny, ale nie wiem, czy dożyję.... w tym starczym wieku...
 top
2.
Aleksandra   e-mail  www  gg
» 2007-04-17 07:32 » ---.icpnet.pl
Ty tam wiesz, szykuj się. Piwnica Alberta działa pięknie :)
 top
3.
vjt
» 2007-04-18 08:52 » ---.icm.edu.pl
:) powodzenia dla Ciebie i Twoich braci w "wyfrunieciu z gniazda" :]

btw. a ktora ksiazke Clarksona czytasz ?:) bo ostatnio sie zastanawialem na kupnem i przeczytaniem ;]
 top
4.
vjt
» 2007-04-18 08:53 » ---.icm.edu.pl
:) powodzenia dla Ciebie i Twoich braci w "wyfrunieciu z gniazda" :]

btw. a ktora ksiazke Clarksona czytasz ?:) bo ostatnio sie zastanawialem na kupnem i przeczytaniem ;]
 top
5.
Aleksandra   e-mail  www  gg
» 2007-04-19 12:37 » ---.icpnet.pl
Wiem, że masz duszę. Genialna. Świata jeszcze nie dorwałam, ale już wiem, ze mi się spodoba.
 top
   Dodaj komentarz: