Rok za rokiem coraz starsza, mam nadzieję, że też coraz mądrzejsza. Stuknęło mi wreszcie wymarzone "oczko", aczkolwiek żadnego zdania nie zacznę od "mam 21 lat", bo ta fraza kojarzy mi się zawsze z Różewiczem i z jego "mam 24 lata, ocalałem prowadzony na rzeź". Nie znoszę wiersza, no ale to taka dygresja.
Leczo pyrka mi na gazie, zaczęłam się wyżywać kulinarnie, w związku z wakacjami. Na śniadanie zrobiłam nawet jajecznicę, ale to dlatego, że zaskoczył mnie od rana RG. Oby życie składało sie z takich miłych zaskoczeń, chociaż już nigdy pewnie nie dostane 21 róż, ten dzisiejszy raz mi wystarczy... Pachną obłędnie, mogłabym po prostu cały czas siedzieć z nosem w kwiatach. Ale ja tak mam, to moje prywatne zboczenie.
Mało mam dzisiaj do powiedzenia, pewne wątpliwości dojrzewają dopiero do przelania na klawiaturę. Niech sobie dojrzewają w spokoju, a ja idę merdać w garach.









