20 lipca 2005, 19:43 - środa
lipiec 2005strona główna
news flash

Piszę sobie notkę zastanawiając się, czy net padnie, czy uda mi się ją zamieścić. Niestety RG wybył, a mój komputer (i moje psy) działa w stu procentach tylko w Jego obecności. Ryzyk fizyk.

Ciężki tydzień imprezowy już za mną, wypiłam morze alkoholu, wymówiłam setki słów, spaliłam... eeee... no może zmieńmy temat. Spotkałam się z Mauą, Ann i Martikiem, V. i naprawdę co wieczór nie było mnie chyba w domu. A - przepraszam, byłam w czwartek, kiedy to z RG płaszczyliśmy się oglądając Futuramę. Czy ja już mówiłam, że Futurama jest boska?

Nie czuję się stara, nie czuję się z wykształceniem wyższym, czuję się kochana i całe moje szczęście wydaje się wypełniać mnie po brzegi. Aż zastanawiam się, kiedy mi spadnie cegła na głowę. Z RG jest nie do opisania, czuję się bezpiecznie, dobrze, seksownie. To ostatnie jest bardzo ważne, nie ma co udawać. Świadomość bycia kobietą pożądaną jest jedną z wiekszych frajd życiowych. O swoim pożądaniu nie mam co pisać, rozwija się, ot, apetyt rośnie.

Po drodze był koncert, zabawa jak zawsze przednia, zaproszenie do miasta stołecznego do przemiłego wokalisty, plany, plany. W niedzielę jedziemy na objazdówke po Polsce, trzy miejsca ustalone i dalej, co przyniesie dzień. Jedno jest pewne - chińszczyzna!

A a propos jedzenia, to poszłam w końcu do lekarza i jestem z siebie bardzo dumna i mam leki oraz nadzieję, że będzie mi po nich lepiej. Bo mam już dość tego bólu i książek przeczytanych w miejscu nie do końca do tego przeznaczonym. No i trochę diety, ale to się da załatwić. Tylko niech mi nikt nie odbiera ostrych przypraw bo zagryzę!

No i w sumie miała być w założeniu notka bardziej przemyśleniowa, a wyszło jak zawsze. Excusez moi. Je suis impréparéé pour le classe.

Dobrze, przyznaję, z francuskiego pamiętam tylko, że la place rouge etait vide, devant moi marchait Natalie. Oraz Je voudrais une billet aller et retour, pour la Rochelle, non fumeur. Sio.

   Komentarze: 0
   Dodaj komentarz: