03 sierpnia 2005, 13:59 - środa
komentarze: 0
chyba pogoda mnie dobija
Czuję już w głowie znajome świdrowanie, jakby za chwile miała zacząć boleć. Ponoć zbiera się na deszcz, ja tam nie wiem, ale coś na pewno się psuje, bo ja powoli czuję się, jakby mnie ktos przepuszczał przez wyżymaczkę. A tyle planów na dzisiaj miałam! Niestety, jak na razie bezruch, stagnacja, kostki arbuza nawet nie smakuja jak powinny, bałagan wszędzie, lenistwo, pozycja horyzontalna najchętniej, no ale przecież zasnę, nie mogę, ech.
   01 sierpnia 2005, 12:34 - poniedziałek
komentarze: 0
motyle trotylem pachną jak nigdy

No i wróciłam, cały tydzień wojażowania po Polsce za mną, wrażeń tysiące, wspomnień też wiele.

Zaczęliśmy od Buska, gdzie odwoziliśmy I. na wakacje. Ten punkt podróży był dla mnie zdecydowanie najbardziej stresujący, no bo w końcu miałam poznać rodziców RG. No i poznałam i przeżyłam, aczkolwiek nie wiem jeszcze, jakie są ich opinie. Na początku wiadomo - trochę sztywno się czułam, rodzice zaabsorbowani I., bo przecież już chyba pół roku go nie widzieli, a ja sobie tak z boku. Ale ten bok okazał się nie być zły...