01 lutego 2009, 20:51 - niedziela
czasami z rozmowy można się wielu rzeczy dowiedzieć...

Planowane są gry planszowe w lutym:

Brat: To, co, może Descent czternastego?

Bratowa: Nie, czternastego są Walentynki.

Mój małżonek: Nam to nie przeszkadza, ja i moja żona nie obchodzimy tego kapitalistycznego święta.

Ja: Wzdech (w środku).

Chcę dostawać róże. Pęki róż, nie ułożone w bukiet, ale ciasno związane rafią. Chcę bombonierki Mon Cheri w kształcie serca. Chcę prosecco w wąskich kieliszkach. Chcę serce narysowane majonezem na kanapce. Chcę stringi z perełek. Chcę romantyczne kolacje. Chcę masaż stóp. Chcę brylanty, szmaragdy, złoto, srebro. Chcę kawę do łóżka z namiętnym pocałunkiem. Chcę badziewną kartkę.

CHCĘ WALENTYNKI. I wcale się tego nie wstydzę.